"...to szał jej krwi, jej ciała."

"...to szał jej krwi, jej ciała."


  Tego marcowego dnia w salonie Zachęty zawrzało. Tłumy biły do warszawskiej galerii by zobaczyć skandaliczny obraz, o którym Kazimierz Przerwa-Tetmajer ekstatycznie pisał, że "druzgoce wszelkie szablony". Mówiono o nim, że pornografia. Że brak mu smaku. Że cud miód i dobrze, że starzy się złoszczą. Że głos nowego pokolenia. Że ta pani jakby taka znajoma. Że geniusz. Że gniot. A miesiąc później przyszedł tam on, autor, i wszedł na drabinkę z nożem w ręku. Obraz skończył w strzępach. Głosy znów się podniosły. Dziś ta historia biłaby rekordy popularności na portalach plotkarskich. Sto kilka lat temu internetu nie było, jednak gazety zrobiły swoje. 

Ale, ale... O co w ogóle cały ten szum?

Szał uniesień to jeden z najpopularniejszych polskich obrazów. Stanowi przykład wczesnego symbolizmu, nurtu który w ówczesnej Warszawie mógł szokować nie przyzwyczajoną do tego typu treści publiczność. Namalowany został zimą, na przełomie 1893 i 1894 roku przez chorego już wówczas na gruźlice, i targanego silnymi emocjami, młodego artystę, Władysława Podkowińskiego, który umiera niespełna rok później.
Władysław Podkowiński, Autoportret, 1892; Antoni Kamieński, Władysław Podkowiński malujący Szał, 1894

Współczesny odbiorca, by zrozumieć dlaczego obraz wzbudził tyle kontrowersji, zmuszony jest spojrzeć na niego oczami człowieka końca XIX wieku. Zarówno tego starszego, zgorszonego, jak i  zachwyconego młodopolskiego buntownika. Kiedy to zrobi, Szał wdzięcznie odsłoni swoje tajemnice.

Skoro wiemy już co i jak, nareszcie można przejść do prawdziwej zabawy i odpowiedzieć sobie na pytanie: co tak poruszyło XIX-wiecznego widza?

Schopenhauer i dekadencja.


Szale obecne są silne wpływy myśli Schopenhauera, koncepcji „fizycznej biologicznej siły”, polegającej na życiu bez zasad, norm i zakazów, w której siłę napędzającą ludzkie działania stanowią pierwotne instynkty. Tę ideę odnaleźć można szczególnie w postaci kobiety. To właśnie ona, miałaby ucieleśniać animalną stronę ludzkiej natury, pierwotne instynkty upodabniające ją do rozszalałego konia.
Jednak nie jest to jedyna schopenhauerowska myśl obecna w obrazie. Kolejna odwołuje się do słynnego twierdzenia filozofa, że żyć znaczy cierpieć. Ta myśl w połączeniu z postępującym u schyłku dziewiętnastego wieku kryzysem moralnym oraz hedonistycznym charakterem dekadenckiej postawy, zaowocowała swoistą estetyzacją śmierci w sztuce, czy wręcz ukazywaniem jej jako obiektu pożądania. Dekadencka sztuka końca wieku, za pomocą przedstawiania śmierci jako pięknej kobiety, nadawała tym obrazom specyficzny rodzaj erotyzmu, w którym spełnienie pragnień, tak jak śmierć, miałoby być ucieczką od cierpień.

Seks, śmierć i mieszczańska obyczajowość.

Postać kobiety okazuje się być zarówno symbolem popędu płciowego, pierwotnych ludzkich instynktów, jak i... śmierci. Skąd wzięła się taka niecodzienna mieszanka?
Szokujące łączenie motywów erotyki i śmierci przez symbolistów było wyrazem buntu przeciwko mieszczańskiej obyczajowości. Seksualność, uważana przez ówczesne społeczeństwo za żywioł anarchistyczny, a więc szkodliwy i nieprzyzwoity, nie mogła zostać objęta mieszczańską etyką, więc w naturalny sposób temat ten stał się dla symbolistów sposobem wyrażenia antymieszczańskich idei, a nawet metodą otwartego protestu przeciw panującemu porządkowi.
Ten wątek podkreśla dodatkowo motyw skoku. Koń skaczący w nicość wraz z jeźdźcem wywodzi się z wcześniejszych przedstawień, w których to zwierze przeskakiwało np. mur, często cmentarny, symbolizując właśnie przejście z życia do śmierci. Mur i nagrobki zniknęły w wyniku nadania scenie wizyjnego charakteru, jednak nawiązanie do znanego motywu pozostało wyraźnie widoczne.

Plotki i skandale.

Nie tylko treść jaka niesie ze sobą obraz wstrząsnęła publicznością. Dla wielu równie intrygująca okazała się być tożsamość przedstawionej na nim kobiety. Wskazywano nawet konkretne nazwiska kobiet w mniejszym lub większym stopniu związanych z Podkowińskim.
Plotki tylko nasiliły się kiedy pod koniec wystawy artysta zdecydował się zniszczyć swoje dzieło rozcinając płótno. Zarzucano mu wtedy próby zatuszowania skandalu lub desperacką chęć zwrócenia na siebie uwagi. Motyw tego zachowania do dziś pozostaje nieznany. 
Wiadomym jest, że w czasie powstania obrazu artysta cierpiał z powodu niespełnionej miłości do żony swojego przyjaciela. Dzieło może więc być odbiciem targających nim emocji, jednak czy malarz zdecydowałby się na nadaniu postaci rys tej konkretnej kobiety? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi.

Władysław Podkowiński, Szał uniesień, 1894

Znaczenie Szału uniesień może wydawać się proste do odczytania, ukazuje on bowiem właśnie to na co wskazuje tytuł, szał zmysłowego upojenia, o wręcz niszczycielskiej, samobójczej, zwierzęcej sile. Jednakże dopiero po dokładniejszej analizie można w pełni dostrzec treść jaką niesie za sobą dzieło. Okazuje się ono wtedy być zarówno manifestem poglądów nowego pokolenia, jak i wyrazem osobistego dramatu i uczuć targających artystą. Szał jest przykładem sztuki końca wieku o charakterze odważnie łamiącym ówczesne prawo obyczajowe, co często może umknąć współczesnemu odbiorcy. Niezmiennie jednak od dnia, w którym zostało zaprezentowane po raz pierwszy, przyciąga, budzi zaciekawienie, oburzenie, niesie ze sobą silny ładunek emocjonalny odwołując się do uczuć i doznań ogólnoludzkich.

Dziś odrestaurowane płótno oglądać możemy w Muzeum Narodowym w Krakowie.

Mnie wciąż fascynuje pozostając jednym z ulubionych obrazów. 
A Ty, co o nim myślisz?

Ciao!
Wampir z Blokowiska

Copyright © 2014 wampir z blokowiska , Blogger