Najlepsze filmy 2016

Najlepsze filmy 2016




    To był rok, w którym przepadłam dla kina i obejrzałam więcej filmów niż kiedykolwiek wcześniej. Nadal jednak nie widziałam zbyt wielu nowości, byłam zajęta nadrabianiem starszych pozycji, stąd moja lista najlepszych filmów 2016 składa się jedynie z pięciu propozycji, zamiast często spotykanych, klasycznych dziesięciu. Może uda się powiększyć tą listę za rok, jednym z moich postanowień na 2017 jest bycie na bieżąco z kinowymi nowościami. No, a przynajmniej z większością z nich.

5. Neon Demon (The Neon Demon), reż. Nicolas Winding Refn

   Wizualna petarda. Niesamowita muzyka. Pokochałam go za to (scena w klubie, pokazu i sesji zdjęciowej są cudowne!). I to właśnie dla muzyki i wrażeń wizualnych warto obejrzeć ten film. Sama historia, w porównaniu do innych filmów Refna, wypada dość nijako (nie porywa jak np. Drive). Ot, opowieść o dziewczynie marzącej o karierze modelki, tyle że z mrocznym zakończeniem (serio, niech bardzo wrażliwi lepiej zastanowią się czy chcą oglądać. Mamy tu całą gamę obrzydlistwa od nekrofilii po kanibalizm i do tego trochę krwi. Żeby nie było, że nie ostrzegałam.). Film opowiada o brutalnym świecie, w którym liczy się tylko piękno, który odziera z niewinności i budzi w ludziach, żądnych piękna czy sławy, najgorsze instynkty. Niektórzy wolą sposób w jaki ten problem Aronofsky przedstawił w Czarnym łabędziu, jak dla mnie oba te filmy robią to dobrze. Nawet jeśli Neon Demon wybiera dosadne metafory i niepokojący oniryzm.



4. Lobster (The Lobster), reż. Yorgos Lanthimos

    Świat, w którym samotność jest nielegalna. Single ukrywają się w lesie w pobliżu hotelu, do którego trafiają samotni ludzie aresztowani w mieście. Mają czterdzieści pięć dni na odnalezienie partnera. Polują na silgli z lasu, za każdego złapanego dostają dodatkowy dzień w hotelu. Jeśli im się nie uda zostają zamienieni w zwierzę. Niepokojąca, ale też zabawna opowieść z genialną obsadą (Colin Farrell, Rachel Weisz, Lea Seydoux). Do tego niesamowita sceneria, cała w zgaszonych, bladych kolorach. Melancholia wylewa się z każdego kadru. Trochę zabawny, trochę smutny film, z przerażającą wizją świata. Naprawdę niesamowity.


3. Zwierzęta nocy (Nocturnal Animals), reż. Tom Ford

    Aaron Taylor-Johnson, Michael Shannon, Jake Gyllenhaal. Ta trójka stworzyła niesamowite postaci. Wątek teksański z ich udziałem (cała historia składa się z trzech różnych) jest fenomenalny i chętnie zobaczyłabym film oparty tylko na przedstawionej w nim historii. Trzyma w napięciu, cały czas chce się więcej i więcej. Do tego film jest niezwykle piękny. To nie powinno dziwić, w końcu reżyser zajmuje się modą. Na ekranie widać, że jest estetą i dba o szczegóły. Wisienką na torcie niech będzie cudowna muzyka autorstwa Abla Korzeniowskiego. Obejrzę jeszcze nie raz.



2. Paterson, reż. Jim Jarmusch

   Tydzień z życia kierowcy autobusu, którego pasją jest poezja. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji, szybko dowiadujemy się jak wygląda codzienność bohatera i możemy przewidzieć co wydarzy się kolejnego dnia. Akcja to czy się bardzo spokojnie, rzeczywistość wydaje się wręcz nienaturalnie zwalniać. Film trafił na moją listę "poprawiaczy humoru", zasłużył na miejsce na niej przez bardzo ciepłą atmosferę, brak okropności mogących humor zepsuć i to, że pokazuje jak cieszyć się z drobnych, codziennych rzeczy. No i pies, przezabawna postać psa.
Mocno polecam, to kawałek dobrego kina.


1. Ostatnia rodzina, reż. Jan Matuszyński

    Najlepszy polski film minionego roku. Słusznie obsypany nagrodami, ze świetną obsadą (Aleksandra Konieczna jest genialna!). Zachwyca dobór muzyki, scenografia jest niesamowita. Powoli kończą mi się słowa wyrażające zachwyt, niech to będzie miarą tego jak ważny to dla mnie film. Chcę zaznaczyć, że nie jest to opowieść tylko dla miłośników twórczości Zdzisława Beksińskiego, czy audycji Tomka. Jest ona bardzo uniwersalna, opowiada o zwyczajnych problemach, codzienności rodziny, w której akurat żył sobie malarz i prezenter radiowy. Jednak to właśnie miłośnikom Beksińskich najbardziej polecam ten film (chociaż pewnie i tak już go widzieli).
W moim małym zestawieniu znalazł się na pierwszym miejscu ze względu na duży sentyment jakim darzę obrazy Beksy i to jak duży wpływ jego twórczość miała na moje życie. Z kina wyszłam głęboko wzruszona, naprawdę doceniam filmy, które potrafią wywołać tyle uczuć. Jedyny problem jaki z nim mam jest taki, że nie był on naszym kandydatem do Oscara.


Jest jeszcze kilka tytułów, które bardzo mi się podobały, ale z różnych powodów postanowiłam nie umieszczać ich w mojej piątce. Oto one:

+ Służąca (Ah-ga-ssi), reż. Chan-wook Park
   Moje pierwsze spotkanie z azjatyckim kinem (innym niż prace Studio Ghibli). Zachwycający obraz. W tym roku na pewno poświęcę więcej uwagi filmom z Dalekiego Wschodu.

+ Gimme Danger, reż. Jim Jarmush
   Polecam wszystkim fanom The Stooges. To po prostu świetny dokument o The Stooges.

+ Nienawistna ósemka (The Hateful Eight), reż. Quentin Tarantino
   Tarantino pokazał się już z lepszej strony, ale to nadal niesamowita historia. Oglądając bawiłam się świetnie. Idealne na domowy seans kiedy chcemy czegoś rozrywkowego na wysokim poziomie.


Ciao!            
Wampir z Blokowiska
Copyright © 2014 wampir z blokowiska , Blogger